6 powodów, dla których freelancer powinien ćwiczyć jogę

Nie będę Cię przekonywała, że musisz się ruszać dla zdrowia. Nie przypomnę Ci, że mocny kręgosłup to bezpieczny filar całego ciała. Nie powiem, że bez relaksu daleko nie zajedziesz w dzisiejszym zestresowanym świecie. Nie wbiję Ci do głowy informacji o wpływie kondycji ciała na mózg. Nie odkryję Ameryki, jeśli stwierdzę, że regularność to klucz do osiągnięcia celu. Bo to już wiesz. Wskażę Ci tylko 6 powodów, dla których każdy freelancer powinien zaprzyjaźnić się z jogą.

pozycja jogi

Powód I – z jogą zachowasz sprawność fizyczną

Dbałość o ruch dotyczy każdego, ale freelancer powinien o to szczególnie zabiegać. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na siedzący tryb życia.

Jeśli dużo siedzisz, to:

  •  osłabiasz mięśnie, blokujesz biodra, ograniczasz ruchomość stawów (nadwyrężasz jedynie ten nadgarstkowy), czyli pracujesz m.in. na:

szybsze zestarzenie się, zgarbienie, kłopoty z chodzeniem, bóle kręgosłupa i kolan,

  • spowalniasz pracę układu krążenia i trawiennego, czyli ryzykujesz, że pojawią się, np.:

problemy z sercem, nerkami, drętwienie kończyn, niedowład, udar, wylew, zakrzep;

nowotwór, cukrzyca, otyłość, wrzody,

  • nie dotleniasz się należycie (samo otwarcie okna nie wystarczy), czyli prosisz się o:

niewydolność serca i płuc, problemy ze skórą, włosami, oczami i właściwie wszystkimi narządami,

wieczne zmęczenie i senność, bóle i zawroty głowy,

  • spłycasz oddech, bo blokujesz przeponę – problemy te, co w każdym punkcie wyżej, bo solidny, pełny oddech to podstawa bytu.

Długa lista problemów?

Tak, choć to zaledwie ułamek.

Przekonuje Cię, żeby zaprosić jogę?

Pewnie tak, tylko że ptaszki ćwierkały, jakoby jogę najlepiej ćwiczyć wcześnie rano, a Ty nie bardzo masz na to ochotę.

Dobra informacja dla Ciebie – niezależnie od pory dnia, ćwicząc, robisz dla siebie coś dobrego.

Poranki czy wieczory? A może południe?

Czy stajesz na macie rano, czy w południe, czy też wieczorem, nie ma większego znaczenia. Każda z tych pór dnia ma swoje zalety i wady w zakresie ćwiczeń. Rano potrzebujesz rozgrzewki i pobudzenia, ale działanie utrudnia sztywność ciała. W południe możesz mieć imponujące efekty, ale to zwykle najbardziej zabiegany czas w ciągu dnia i pewnie ciężko tu o regularność. Natomiast wieczorem, choć ciało ma spore możliwości, lepiej się wyciszyć i zrelaksować, niż zafundować sobie wycisk.

To dotyczy wszystkich rodzajów aktywności fizycznej. Co na to joga? Dlaczego miałaby tu mieć szczególną moc sprawczą?

Bo tyle jest odmian jogi, że dostosowanie ich do pory dnia stwarza ocean możliwości. W tabelce podaję tylko kilka kropel z tego oceanu:

PORA DNIA

RODZAJE JOGI

KORZYŚCI

rano

vinyasa joga

Rozbudzisz ciało, poprawisz ukrwienie i dotlenisz wszystkie komórki ciała, dzięki czemu każdy narząd będzie lepiej pracował.

południe

ashtanga joga

Wzmocnisz ciało, zwiększysz wydolność organizmu i elastyczność ciała, poprawisz koncentrację.

wieczór

yin joga

Zadbasz o bezpieczeństwo stawów, zrównoważysz pracę układu nerwowego, wzmocnisz kości, rozciągniesz powięzi, wyciszysz się i zrelaksujesz.

Tylko trzy przykłady, a takie możliwości. Spotkasz pewnie zwolenników jednego stylu jogi o każdej porze dnia, ale równie wielu miłośników mieszania tych odmian.

Często bywa, że ktoś uzależnia rodzaj nie tylko od tego, kiedy ćwiczy, ale też od tego, jak się w danym dniu czuje. To ma sens, bo niekoniecznie dobrze jest „męczyć” się ashtangą, jeśli masz za sobą ciężki dzień np. pracy na budowie. Natomiast po leniwym kilkudniowym wypoczynku lepszym wyborem od statycznej yin jogi okaże się vinyasa na rozruszanie.

I jak? Czujesz większą ochotę do jogowych ćwiczeń na macie? Przedstawiłam dopiero jeden powód. Przeczytaj o następnych.

Powód II – joga relaksuje: masz to jak w banku

Odpowiedz sobie, tak naprawdę szczerze, na pytanie: ile razy dziennie/tygodniowo pozwalasz sobie na relaks? Zakładam, że Twoja odpowiedź nie powala na kolana. Ale może należysz do osób przekonanych o tym, że relaksowania nie potrzebujesz? Jeśli tak, to zmień zdanie jak najprędzej. Bez problemu znajdziesz w Internecie (i wśród znajomych) dowody na to, jakie spustoszenie w organizmie sieje długotrwały (nawet niewielki) stres.

Najpowszechniejsze skutki stresu to m.in.:

  • zawał serca,
  • zespół jelita nadwrażliwego, wrzody,
  • migrena,
  • nowotwory,
  • trądzik.

To raczej oczywistości. Ale czy wiesz, że są schorzenia, których w ogóle nie łączylibyśmy ze stresem, a jednak on okazał się pierwotną przyczyną? Najbardziej zaskakujące, jakie znalazłam:

  • egzema, astma, łuszczyca,
  • nagła utrata wzroku lub słuchu,
  • osteoporoza,
  • cukrzyca,
  • grzybica miejsc intymnych.

Nie ma co ryzykować. Trzeba zapobiec, bo lista dolegliwości odstresowych ciągnie się jak wykład ze statystyki opisowej.

Do klasycznych odstresowywaczy (spacer, ciepła kąpiel, masaż itp.) dołóż jogę.

Teraz słyszę, jak marudzisz: Nie mam czasu. Nie umiem.

Z tym pierwszym odsyłam Cię do informacji powyżej. Jeśli nie masz czasu na relaks dzisiaj, to kiedyś może być za późno – brutalne, ale prawdziwe.

Wyśpię się po śmierci

                             Jay Kristoff, Tancerze burzy

A co z „Nie umiem”? Co robisz, kiedy dziecko tak mówi, gdy próbuje jeździć na rowerze? Czy: „Rzuć. Daj sobie spokój. I tak Ci nie wyjdzie”? Mam nadzieję, że nie.

Mało kto umie od razu się dobrze zrelaksować, bo zatraciliśmy tę zdolność w świecie cywilizacji. Relaksu człowiek się uczy. Po trochę, stopniowo wydłużając czas. Jeśli do tej pory praktyka spokojnej jogi była Ci obca, to 1,5 godziny yin jogi może Cię zniechęcić.

Odłóż tę wymówkę – w Internecie bez trudu znajdziesz krótkie relaksujące sesje jogi.

Nie musisz ograniczać się do yin jogi (przyjemnie rozciągającej, statycznej) – sprawdź, czy pasuje do Twoich preferencji joga kundalini (ezoteryczna) albo całkowicie skupiona na relaksie joga regeneracyjna.

Tak naprawdę nazwy, odmiany, style jogi nie mają tak wielkiego znaczenia dla ludzi niezwiązanych mocno z jogą. Wystarczy wykorzystać dobrodziejstwa codziennej praktyki, niezależnie od stylu.

 

Współgranie asan z oddechem, skupienie na poszczególnych ruchach, powtarzalność, płynność, moc wielu pozycji (np. dziecka, psa z głową w dół czy szczeniaczka) zapewnią sporą dawkę relaksu już podczas normalnych ćwiczeń jogowych. A te mocniej relaksujące możesz sobie zostawiać na wyjątkowe dni.

Pamiętaj jednak o bardzo ważnej rzeczy, zwłaszcza przy praktyce dynamiczniejszej jogi: nigdy nie odpuszczaj kilku minut relaksu (savasany) na koniec. To niezbędne do tego, żeby układ nerwowy (część współczulna i przywspółczulna) działał prawidłowo.

Może freelancer nie potrzebuje tyle relaksu? W końcu siedzi sobie w domu, pracuje, kiedy chce i jak chce. Ojoj, serio? Przyjrzyj się kilku najpopularniejszym stresorom freelancerów:

  • za dużo / za mało zleceń w tym miesiącu: Czy się wyrobię?, Czy starczy na ZUS?,
  • klient nie zapłacił, termin dawno minął, a upomnienia nic nie dają,
  • usługi/produkty nie spełniły oczekiwań, klient wskazał błędy,
  • jak w tym roku z urlopem: zarobię czy nie zarobię na tyle, żeby odpuścić sobie pracę na pewien czas?,
  • ogarnąć: księgowość, zlecenia, social media, dzieci, gotowanie, kurs, stronę internetową, reklamę itd.

Mało? Nie sądzę. Freelancer właściwie bez przerwy jest w pracy, a to stresuje, nawet jak pracę bardzo lubi.

 A jeśli Ci to nie wystarczy? Chcesz czegoś jeszcze, głębszego relaksu, mocniejszego oderwania się od zewnętrznych czynników. Wtedy do jogi ćwiczeniowej dodaj medytację.

Powód III – koncentracja i uważność receptą na chaos

Zaczynasz pracować – telefon.

Siadasz do komputera – kurier.

Piszesz artykuł – e-mail.

Rozpraszacze opanowały świat. Freelancer jest szczególnie zagrożony.

Co chwilę: dzwonek do drzwi, powiadomienie na Facebooku, piszczy pralka, suszarka, zmywarka. Mąż pyta, jaką kaszę miał kupić. Dziecko oznajmia, że na już musi mieć papier kolorowy. Koleżanka potrzebuje pilnego wysłuchania, a klient chce kolejne poprawki. Już, zaraz, w tej chwili, teraz, nagle… Nie! Nie! Nie! Nie daj się.

Ćwicz uważność i koncentrację. Skupisz się wówczas na zadaniach zgodnie z Twoimi potrzebami. Zorganizujesz się, żeby nie dać sobie włazić na głowę. A włazić na głowę freelancerowi wydaje się oczywiste, bo przecież „siedzi w domu”.

Nie wystarczy sama organizacja? Myślę, że nie, choć w pracy freelancera jest niezbędna. Zorganizowanie to jedno, ale skupienie się na tych wyznaczonych w czasie zadaniach to inna sprawa. Kluczowa dla wartościowej i nieobciążającej psychiki pracy. Koncentrując się, zyskujesz:

  • szybciej wykonane zlecenia, więc więcej czasu dla rodziny, na swoje pasje, na odpoczynek,
  • minimalizowanie błędów, pomyłek,
  • szacunek klienta (w związku z powyższym), więc szansę na dobrą opinię i kolejne zlecenia,
  • spokój i zadowolenie z siebie, większe poczucie własnej wartości.

Już samo wykonywanie większości asan ćwiczy uważność i koncentrację. Ustawienie odpowiedniej pozycji, kontrola oddechu, angażowanie poszczególnych części ciała – tego nie da się zrobić dobrze w chaosie, pośpiechu i bez zaangażowania wszystkich zmysłów. Nie poćwiczysz jogi przy serialu czy słuchając rozmowy toczącej się w tle. Nie wyjdzie i już. Musisz być tu i teraz. Słuchasz tylko instruktora i swojego oddechu. Ewentualnie delikatnej muzyki lub dźwięków natury.

To jednak nie wszystko. Wspomniałam pod koniec punktu 2 o medytacji. W tym momencie – przy nauce uważności i koncentracji – medytacja wkracza na salony. A raczej do Twojego pokoju, na Twój taras, strych, łóżko. Gdzie chcesz, byle byłoby tam miejsce dla Ciebie sam na sam.

Czasami musisz usiąść samotnie na podłodze w cichym pokoju, aby usłyszeć własny głos i nie pozwolić, aby tonął w hałasie innych

Charlotte Eriksson

 

Znajdź swojego prowadzącego, swoje miejsce, swoją pozycję i działaj. Choćby minutę dziennie.

Powód IV – joga i zdrowy kręgosłup to niemal synonimy

Powód I uświadomił Ci, mam nadzieję, nieoceniony wpływ jogi na ciało, jego sprawność na długie lata i jak najlepsze funkcjonowanie bez bólu. A ten ból to lubi freelancerów dopadać, oj, lubi. Boli zazwyczaj kręgosłup. Od długiego siedzenia, to jasne.

Natura nie wymyśliła dla nas trybu siedzącego. Zwłaszcza takiego długiego, jak obecnie się praktykuje: siedzisz na krześle przy stole lub komputerze, na fotelu przed telewizorem, w samochodzie, w samolocie, w poczekalni u lekarza.

Na efekty nie trzeba długo czekać: boli odcinek szyjny od schylania karku nad smartfonem, boli odcinek piersiowy przez niedostosowanie siedziska, boli wreszcie odcinek lędźwiowy od osłabionych mięśni brzucha i ściśniętych bioder.

Tabletkami sprawy nie załatwisz, co najwyżej wątrobę. Możesz poprosić o pomoc osteopatę lub fizjoterapeutę – świetnie, polecam, ale jak się na co dzień wspomożesz jogą, kręgosłup (wszystkie jego odcinki) pięknie Ci podziękuje i z ochotą posłuży jeszcze długo.

Joga to królestwo pozycji zapewniających kręgosłupowi komfort, wzmocnienie, rozluźnienie, odciążenie. Joga na kręgosłup to jak plaster na ranę – nie dość, że nie dopuszcza, by to, co jest, nie robiło dalszych szkód, ochrania przed nabywaniem nowych, to jeszcze daje szansę na dużą poprawę nawet starych problemów.

Kilka asan dziennie, np. pozycja dziecka, łuku, pies z głową w dół, pozycja krowy i kota, przynosi niesamowitą, od razu odczuwalną ulgę.

Powód V – joga w domu

Utarło się, pewnie nie bez powodu, że freelancerem zwykle jest introwertyk. Nawet jeśli nie, to faktycznie spędzasz pewnie więcej czasu w domu, niż poza nim. Łatwiej jest wstąpić na zajęcia zorganizowane w drodze z etatowej pracy, niż specjalnie wybrać się do studia na zajęcia.

Nie mówię, że zajęcia poza domem, w grupie z instruktorem, na żywo są złe. Nie o to chodzi. Kontakty na żywo są nie do zastąpienia. Ale z jogą warto być na co dzień, na co niewielu freelancerów (i nie tylko) pozwoliłoby sobie, gdyby mieli polegać tylko na zajęciach zorganizowanych w grupie.

Z odsieczą przychodzi Internet, a tu dobrodziejstwo się leje z ekranu. Do wyboru, do koloru. Każdy znajdzie dla siebie:

  • odpowiedni styl,
  • pasującego charakterem i tonem głosu (tak, to ważne) instruktora, jego narodowość,
  • długość sesji,
  • intensywność/trudność praktyki.

Korzystając z filmików na YouTubie, wybierz odpowiednio – doświadczenie i umiejętności instruktora dobrze w jakiś sposób sprawdzić. Odpuść sobie praktyki, w których widzisz dużo większe zaawansowanie niż Twoje. Szukaj tych nagrań, w których otrzymasz wiele wskazówek co do możliwości modyfikacji asan. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z jogą, poćwicz najpierw z nagraniami dla początkujących. Nie chcesz się przecież zrazić albo nabawić kontuzji.

Świetną propozycję ma Internetowe Studio PortalYogi , gdzie znajdziesz kompleksową opiekę nad swoją jogową drogą: sesje dla całkiem początkujących, ale też dla tych wymagających, wybór instruktorów, długości sesji, stylów jogi, wszelkie wskazówki i nieocenioną grupę na Facebooku. Jak na tak obfitą ofertę (ciągle rozwijającą się), abonament jest niewielki. Sama korzystam, więc z czystym sumieniem polecam.

Myślę, że rozwiałam resztki wahania, ale trzeba się jeszcze na koniec rozprawić z pewnym szkodliwym mitem.

Powód VI – joga nie jest nudna

W świat poszedł taki mit, że joga jest nudna, dla leniuchów i słabeuszy, ewentualnie tylko dla kobiet. Kompletnie nie rozumiem tego stwierdzenia. Już samo to, że jest tyle różnych stylów jogi, przeczy tej teorii. Każdy znajdzie coś pasującego do temperamentu i preferencji.

Jeśli ktoś Ci powiedział, że nawet się nie spocisz przy jodze, spróbuj vinyasy albo ashtangi. Zdziwisz się.

Jeśli nie spodziewasz się po jodze zakwasów, poćwicz metodą Iyengara. Możliwe, że odkryjesz w sobie jakieś „nowe” mięśnie.

Potrzebujesz większych wyzwań? Masz areo jogę (z wykorzystaniem chusty) albo acro jogę (ale to już nie w domu i nie w pojedynkę).

Nie interesujesz się konkretnymi stylami, a nuda nie jest dla Ciebie? Każdego dnia możesz wybrać inny zestaw ćwiczeń jogicznych: na biodra, na kręgosłup, rozciągający, dla biegaczy, hormonalny, na stres, na rozgrzanie i wiele innych.

Kilka tysięcy lat istnienia jogi nie da się zlekceważyć i postawić na półce z napisem „przejściowa moda”. To nie joga jest nudna, to najwyżej człowiek źle się do niej nastawił.

To co? Kiedy stajesz na macie?

Nawet jeśli nie masz maty, możesz zacząć od razu (dywan na początek też będzie dobry). Koszty żadne albo niewielkie. Laptop i dostęp do Internetu jako freelancer bez wątpienia posiadasz.

Specjalnych ubrań nie potrzebujesz ­– wystarczy coś wygodnego. Buty całkowicie zbędne. Bolster fajnie mieć, ale poduszka lub koc spełnią jego rolę. Pasek do jogi? Weź ten od szlafroka. Klocki? Przejrzyj biblioteczkę i wybierz podobne wielkościowo książki.

Twoje ciało jest mało sprawne, nierozciągnięte? Każda asana podlega modyfikacji – dobry instruktor wskaże Ci warianty. Nie masz czasu? Nawet pięć minut dziennie wystarczy.

Jak widzisz, nie ma takiej wymówki, żeby nie dało się jej wrzucić do śmieci. Po prostu spróbuj, bo efekty są tego warte. Na szali stawiasz swoje zdrowie, kondycję i równowagę psychiczną.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *