korekta redakcja korekta tekstów odsiewnia.pl paulina parys

Recenzja: „Piękno to bolesna rana”

Eka Kurniawan

„Piękno to bolesna rana”

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 

Tłumaczenie: Jędrzej Polak

Na początku pomyślałam „ale dziwna”, potem „ojej, zbereźna, że hej”, dalej „brutalnie, no, no”. I bardzo szybko dałam się wciągnąć. Historia indonezyjskiej prostytutki, a potem jej córek, jest niesamowicie skonstruowana – plecie się to to, wije, ciągnie, zawraca, nawiązuje, urywa, wyjaśnia, gmatwa…

Osadzona w konkretnym czasie (II wojna światowa, trochę „przed” i więcej „po”) opowieść nie tylko o prawdziwych ludziach, ale też o duchach i postaciach niczym herosi z mitów greckich. I faktycznie – nie opuszczało mnie wrażenie, jakbym właśnie czytała jakiś rozbudowany mit.

„Z konieczności przybił do bagnistego brzegu i upolował jelenia, żeby nakarmić nim rekiny, które od tamtej pory stały się jego wiernymi towarzyszami.”

Mit zdecydowanie nie dla dzieci:

„- Szodanczo, ty przeklęty szatanie, ty diable, ty kutasie złamany, spróbuj mnie zgwałcić, a odpadnie ci dzida na mojej żelaznej tarczy!”

 Już na samym początku Dewi Ayu wstaje z grobu, Maman Gendeng ma siłę Herkulesa, w brzuchu kobiety siedzi powietrze zamiast dziecka, duchy jedzą obiad z żywymi, dziewczynki są nienaturalnie piękne, a jedna nadzwyczajnie brzydka. Takich dziwolągów mamy sporo – cały czas ocieramy się o realizm magiczny. Realizm, bo dzieje się na tle prawdziwej historii,  tym bardziej realizm, że stylistycznie brzmi wszystko bardzo naturalnie, jakby narrator opowiadał całkiem zwyczajne przygody; magiczny, gdyż wiadomo, że (brzmiące tu jak zwykłe) wydarzenia nie mogłyby się dziać w rzeczywistości. Mało tego – te okrucieństwa, tragedie, naturalizmy i erotyzmy (wręcz pornograficzne momentami) są podane bardzo lekko, w tonie czarnego humoru lub totalnego znieczulenia, jak – ot, błahostka!

„…uniósł ukrytą za plecami maczetę i odrąbał głowę przybłędzie. Krew tryskała na wszystkie strony, głowa opadła, trzymając się tylko na kręgach, a po kilku sekundach gość zwalił się na ziemię, niewątpliwie martwy. Kliwon kopnął trupa i podszedł do pozostałych czterech.  – Powiedział, że dostanę ją po jego trupie, więc oddajcie mi dziewczynę.”

Dla mnie duży plus za język ( świetne tłumaczenie): lekko stylizowany na archaiczny jak baśń, legenda czy właśnie mit, jednocześnie pełen dosadnych i wulgarnych określeń. I jakoś to wszystko ładnie połączone. Podsumowując: polecam, ale tylko ludziom, których nie brzydzi naturalizm. Inni też mogą, tylko proszę bez pretensji, że nie ostrzegałam.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *